FANDOM


Trzy kajadany

1



   Był wieczór. Mój ostatni dzień w moim małym królestwie... Przeprowadzam się do nowego domu w sąsiednim regionie oddalonym od mojego domu o 9381 kilometrów z ojczymem, którego nie lubię i matką, która ma mnie w głębokim poważaniu. Miejscowość, w której będziemy mieszkać znajduje się w górach. Jest tam źródło największej rzeki na świecie, Rzeki Królów a także siedlisko różnych klanów żyjących zdala od większości otaczających nas istot. To największy las i zarazem jedyny jaki ostał się po pierwszej wojnie klanów. Matka opowiadała mi o tamtejszych legendach. Można się wystraszyć ilością niebezpieczeństw lecz także zachwycić oryginalnymi ruinami, fauną i florą. Powiedziała, że jak będę nieznośna to będzie mnie tam zostawiać na kilka dni...albo i wieczność...ehh...nie mam ochoty tam jechać...bynajmniej nie z nimi. Mój prawdziwy ojciec był wojownikiem i to nie przeciętnym. Dzięki niemu wszyscy nadal żyjemy. Uratował życia przywódców wielu klanów i niedopuścił do wojny na skalę rasową. Po trzeciej już wojnie klanów zniknął. Dostawałam od niego listy z wyjaśnieniem, że wojna nadal trwa i musi się tym zająć. Nie dziwiło mnie to. Zawsze chciał by w naszym świecie był pokój. Niestety ciężko do tego doprowadzić. Przed swoim wyjazdem dał mi rodzinny naszyjnik, był to dwa ozdobione kryształy: pierwszy biały z niebieskimi kamyczkami a drugi czarny z czerwonymi kamyczkami. Zawieszone były na kawałku sznurka. Kilka razy musiałam go zmieniać bo ciągle gdzieś go zrywałam. Mój tato mówił, że najważniejsze są te kamienie a sznurek nie jest nic wart. Dlatego się nie przejęłam ryzykiem zerwania. Często zabierał mnie na polany gdzie od maleńkości uczył mnie jak walczyć. Nauczyłam się wielu rzeczy od niego, dzięki czemu byłam najlepsza w szkole w sztukach wojennych a także skrytych. Sztuki wojenne polegały na wiedzy na temat różnych stylów walk i praktycznemu ich zastosowaniu a także umiejętnościach walki z przeciwnikiem, skryte natomiast to strategiczne podejście i szybkie myślenie w trudnych sytuacjach. To jedyne w czym byłam dobra oprócz pisania, marzenia, rysowania i irytowania wszystkich jak leci...

 Nigdy nie miałam przyjaciół a od zniknięcia ojca już jako dziesięcioletnia dziewczynka miałam pełno wrogów i rywali. Nie przejmowałam się tym. Nie miałam po co. Czekałam na jego powrót całe siedem lat. Nie marnowałam czasu na siedzenie w oknie i wypatrywanie go. Ciągle się uczyłam nowych technik i stylów walki by móc mu dorównać. Obecnie mam siedemnaście lat lecz nadal boje się przeprowadzki...nowych ludzi... Wracając do przeprowadzki. Będziemy mieszkać w domu nieopodal lasu. Szkoła do której będę chodzić to jedna z najlepszych w naszym kraju. Będę mieć sinych rywali. Może znajdę tu przyjaciół? Kto wie co na mnie tam czeka. Wiem jedno, na pewno sprawdzę prawdziwość wszystkich tamatejszych mitów, legęd i przesądów...

 Wyruszyliśmy w drogę z samego rana dnia 13 jesieni. Po długiej drodze dotarliśmy na miejsce. Była godzina 9:17 dnia 18 jesieni, więc poszliśmy coś zjeść. Śniadanie było pyszne tylko jak zwykle musiałam sama za siebie płacić. Potem wróciliśmy by się rozpakować. Na moje nieszczęście miałam pokój na poddaszu a dom miał dwa piętra... Wnosiłam swoje rzeczy z parteru na górę najszybciej jak mogłam by móc już nie oglądać twarzy ojczyma i matki-jędzy. Następnego dnia wróciłam do mojego poprzedniego stylu życia. Miałam już wszystkie rzeczy poukładane i nic do roboty. Poszłam więc do lasu na spacer, by sprawdzić czy ta historyjka o wilkach żyjących w sercu lasu jest prawdziwa. Szłam już dobre trzy godziny aż trafiłam na dziwną ścieżkę z kamieni. Oczywiście jak to ja, musiałam sprawdzić dokąd prowadzi. Szłam nią przez mniej więcej godzinę zanim doszłam do ruin starego wielkiego pałacu. Robiły wrażenie. Część ścian była dziurawa, innych w ogóle nie było. Okna powybijane. Drzwi były wielkie lecz ich prawa część leżała przewrócona do środka. Pewnie nie raz już ktoś tu był. Weszłam do środka. Było tam pełno różnych śmieci i rysunków na ścianach. Po chwili zauważyłam coś czarnego... To było jakieś zwierzę...duże zwierzę... Gdy chciałam się po cichu wycofać uderzyłam w lewą część drzwi przewracając je na zewnątrz. Wtedy zwierz się odwrócił. To był wilk tylko taki mocno przerośnięty. Taki jak w legendzie. Obserwował mnie przez chwilę a potem usiadł i wrócił do pożerania ogromnego jelenia albo raczej tego, co po nim zostało. Podniosłam się i powoli wyszłam z ruin pałacu. Po kilku krokach zaczęłam biec ścieżką. Gdy byłam mniej więcej w połowie drogi zatrzymałam się i obejrzałam za siebie. ON tam stał i patrzył mi prosto w oczy. Podrapał łapą ziemie i wskazał nią głąb lasu. Nie wiedziałam co robić do puki jakiś głos nie odwrócił mojej uwagi. 

-,,Hej mała! Zgubiłaś się?-Usłyszałam za plecami. Pospiesznie się odwróciłam.

-,,Nie. Ja tylko sobie zwiedzam.-Odpowiedziałam starając nie okazywać strachu. Był to chłopak o białych włosach, niebieskich oczach. Był wysoki ubrany dość szykownie w czarne spodnie i trampki, biały płaszcz i błękitną koszulę. Na jego twarzy gościł głupi a za razem szyderczy uśmieszek.

-,,Ten wilk co stał za tobą, wiesz, ten taki czarny i wielki, to tak naprawdę nie wilk, tylko członek klanu Wiliki. Wiesz o tym, prawda?- Zaczął się śmiać. Sama doszłam do takiego wniosku. Chciałam go spytać skąd o tym wie, kim jest, co on tu robi, ale wtedy usłyszałam za sobą groźne i głośne warknięcie. Wystraszyłam się i szybko odwróciłam lecz tam nie było już wilka, a raczej domniemanego członka klanu Wiliki. Znów chciałam spojrzeć na dziwnego chłopaka, lecz białowłosy chłopak zniknął. Nie wiem o co chodzi, ale wiem, że jeszcze nie raz go spotkam.

 Po zniknięciu białowłosego postanowiłam wrócić do domu. Robiło się już ciemno a nie chciałam się zgubić albo zostać zjedzona przez tutejszą zwierzynę. Gdy już byłam przy granicy lasu poczułam jak coś uderza mnie w plecy. Odwróciłam się z zamiarem oddania napastnikowi i oczywistego sprawdzenia kto mnie atakuje, lecz jedyną rzeczą jaką widziałam była książka. Zabrałam ją ze sobą do domu. Po powrocie poszłam do łazienki wziąć szykbą kąpiel z kryształami lujysa. To taki fioletowy kryształ, który według mojego taty dobrze na uspokojenie i regenerację straconych sił. Później zrobiłam kilka kanapek i zabrałem je na swoje poddasz. Postanowiłam przeczytać książkę podczas jedzenia. Gdy otworzyłam książkę pierwszą rzeczą, która wpadła mi w oko było pismo mojego ojca. 

 Nagle za oknem, z którego miałam przepiękny widok na góry i las usłyszałam donośny, niski znany mi głos, a raczej wycie. Takie samo jakie usłyszałam przed wyparowaniem białowłosego chłopaka.

 Otworzyłam książkę na pierwszej stronie i zobaczyłam numery zapisane u dołu kartki, więc od razu na nich skupiłam uwagę tamtego wieczoru dnia 19 jesieni. Po pięciu godzinach wciągającej lektury dowiedziałam się wszystkiego o klasach wojowników walczących na wojnach a także różnych rasach zamieszkujących mój świat. Teraz jestem pewna czym, a raczej kim był ten czarny kudłaty olbrzym. To członek klanu Wiliki z rodu wilkołaków. Są o wiele silniejsi, mądrzejsi, zwinniejsi i sprytniejsi niż normalny wilkołak. ON na pewno jest jednym z nich, tak jak mówił białowłosy. Nadal nie wiem do jakiego klanu czy nawet rasy ten białowłosy należy, ale pewnie z czasem się dowiem. Czytając o klasach wojowników doczytałam się nie tylko tych, które do dziś są rozwijane i wyuczane, poznałam też te, których opanowanie wymaga ogromnych pokładów energii wewnętrznej, w tym wypadku czakry, by wykonać choćby jeden silny atak lub obronić się od wszelkich ataków fizycznych. Wiele było ich tam opisanych.

 Dowiedziałam się dużo tylko o kilku rasach i kilkunastu klanach. Klan Wiliki na przykład należy do rasy wilkołaków, ale nie tylko wilki, tak jak nazwa wskazuje, należą do przedstawicieli tej rasy. Są ich dziesiądki, lecz tylko o kilku było wspomniane: Wiliki- ogromne wilki lub ludzie wyglądający jak każdy inny, czasem mogą mieć widoczne uszy i ogon; Koluli- koty z możliwością przemiany taką jak Wiliki; do tego jeszcze Sosoru- ptaki; Peberi- niedźwiedzie i wiele innych o tych samych zdolnościach przemian. Inną opisaną rasą są magowie: Modertowie- magowie władający żywiołami; Turimowie- władają padliną a dokładniej zwłokami zwierząt i Dedarowie- władają czarną lub białą magią. Są jeszcze wiedźmy- specjalistki od klątw, czarownice- produkują wszelkiego rodzaju mikstury a także wróżki- mistrzynie wróżenia wszystkim klanom i ze wszystkiego co mają pod ręką. Trzecią ciekawą rasą są wampiry. Istnieją cztery klany, które każą zwać się rodzinami bo słowo "klany" jest przypisane ich zdaniem "słabszym" stworzeniom. Pierwszy z nich to Ród Krwi- żywią się krwią ludzką i zwierzęcą, więc nie da się ich spotkać poza ich zamkiem. Drugim rodem jest rodzina żywiąca się energią, którą sami sobie od tysięcy lat produkują- Ertywaldowie. Trzeci ród jako jedyny potrafi zmienić się w bestię, a raczej prawdziwego mutanta i w dodatku są krwiopijcami!- Zijofoldowie. Czwarta rodzina jako jedyna żyje wśród nas, są nauczycielami historii w szkołach, żywią się kolorem czerwonym i to właśnie wszystkich bawi. Kolory z ludzi i zwierząt też "wysysają", lecz te szybko wracają!- Jumulodowie. Przypomniała mi się moja pierwsza lekcja historii, na której pani wyssała czerwony kolor z jabłka i podzieliła się nim z nami. Wracając do tematu. Najwięcej było napisane o klanach wojowników, o tych ogólnych wiem wszystko: ninja; rycerz; włócznik; strzelecz; tarczownik; paladyn; jeździec: wilczy i konny oraz ostatni: zabójca. Często występują mieszanki kilku klas wojowników. Mój tatko jest wilczym jeźdźcem i za razem paladynem. Jeździ na białym wilku o imieniu Filja. W książce wyczytałam kilka informacji o legendarnich klasach: jeźdźiec smoka; smoczy wojownik; demoniczny: rycerz, jeźdźiec, włócznik, tarczownik, zabójca; władca żywiołu- przeważnie jednego, potrafi bez żadnego problemu okiełznać swój żywioł własnym ciałem, gestem czy głosem i ostatnia klasa: kryształowy wojownik- ma kryształy pozwalające mu kontrolę własnej duszy i powiązanej z nią istoty legendarnej oraz żywiołu jak zwykle nie tylko jednego tylko może dwóch, trzech, czterech itd. lub wszystkich. Ta ostatnia klasa mnie mocno ciekawi. Klas zarówno tych legendarnych jak i tych popularnie wyuczanych jest całkiem sporo. Jest środek nocy i nie mam już sił czytać reszty. Zajmę się tym innym razem.

SzaWiol (dyskusja) 22:07, cze 2, 2017 (UTC)SzaWiol (KuraiNekoPl)

Trzy kajdany-PROLOG (SameQuizy)

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki